Strona główna » Efekty terapii – niska samoocena i wypalenie w roli matki

Terapia przy niskiej samoocenie
i wypaleniu w roli matki

Historia inspirowana praktyką terapeutyczną

Obniżona samoocena – terapia indywidualna
Czas terapii 2,5 roku
Podejście Terapia schematów + praca z przekonaniami + list terapeutyczny
Format sesji Sesje indywidualne, raz w tygodniu
Dane Zanonimizowane, opis edukacyjny

Pani Kamila (imię zmienione, 42 lata) zgłosiła się z poczuciem, że jest złą matką, złą żoną i że nic jej nie wychodzi. Pracuje jako programistka, wychowuje dwójkę synów – w tym chłopca ze zdiagnozowanym autyzmem – i od lat nosi w sobie głos, który bezlitośnie ją ocenia. To historia o tym, jak zinternalizowany głos wymagającego rodzica staje się więzieniem dla dorosłego człowieka – i jak można z niego wyjść.

2,5 roku całkowity czas procesu terapeutycznego,
od zamknięcia do trwałej zmiany
kilka mies. pierwsze odczuwalne obniżenie
samokrytyki i wyrzutów sumienia
3 obszary zmiany: poczucie własnej wartości,
granice w pracy i relacja z dziećmi
Sytuacja wyjściowa

Z czym przyszła Pani Kamila

Pani Kamila przez lata sama się przebranżowiła i zbudowała karierę w programowaniu. Pracuje zdalnie z domu, 8–10 godzin dziennie, w korporacyjnym zespole. Ma dwójkę synów: jedenastoletniego Olka, który jest w spektrum autyzmu i wymaga sporo uwagi, oraz czteroletniego Maksa. W domu stara się utrzymać profesjonalizm i kontrolę – te same zasoby, które zużywa w pracy.

Na terapię namówił ją mąż, który sam korzysta z pomocy psychologicznej. Pani Kamila widziała, że mu to pomaga. Przyznała się jednak do czegoś trudniejszego: w domu krzyczała na dzieci i męża, a potem czuła się z tym okropnie. Mąż coraz częściej zwracał jej uwagę. Ona coraz częściej nazywała siebie złą matką.

Na początku była bardzo zamknięta. Mówiła o sobie wyłącznie przez pryzmat błędów: jestem złą matką, złą żoną, nic mi nie wychodzi. Potrzebowała czasu, żeby w ogóle dopuścić do siebie inną perspektywę.

Objawy przy zgłoszeniu

  • Zalewające emocje – wybuchy złości w domu, kontrola w pracy
  • Silna samokrytyka i generalizacje: „jestem złą matką"
  • Wyrzuty sumienia po każdym wybuchu wobec dzieci i męża
  • Poczucie przeciążenia – praca, opieka nad synem w spektrum, dom
  • Trudności z mówieniem „nie" w pracy – brała na siebie za dużo
  • Obniżona samoocena mimo obiektywnych sukcesów zawodowych

Kontekst życiowy

  • 42 lata, programistka w korporacji, praca zdalna 8–10 h dziennie
  • Dwójka dzieci: Olek (11 l., diagnoza ASD) i Maks (4 l.)
  • Olek objęty własną terapią, Pani Kamila wspiera go w szkole
  • Mąż korzysta z terapii od jakiegoś czasu, namówił żonę
  • Aktywna: pilates raz w tygodniu, spotkania z koleżankami
  • Wcześniej brak doświadczenia terapeutycznego

Przebieg terapii

Jak wyglądała praca – od samokrytyki do kontaktu ze sobą

Terapia Pani Kamili przebiegała w kilku nałożonych na siebie wątkach. Pracowałyśmy jednocześnie nad przekonaniami o sobie, genezą krytycznego głosu wewnętrznego, rolą mamy dziecka z autyzmem i granicami w pracy. Każdy z tych obszarów był ze sobą powiązany.

Mies. 1–3
budowanie relacji

Ostrożne otwieranie się i pierwsze zadanie

Pani Kamila na początku była bardzo zamknięta i bardzo krytyczna wobec siebie. Potrzebowałyśmy czasu na zbudowanie bezpiecznej relacji. Wprowadzone zostało proste zadanie: codzienne notowanie, co w danym dniu zrobiła dobrze. Po kilku sesjach okazało się, że takich małych sukcesów każdego dnia było bardzo wiele. To był pierwszy wyłom w murze samokrytyki.

Mies. 3–12
praca z przekonaniami

Rozbrajanie generalizacji i powrót do dzieciństwa

Rozważałyśmy genezę negatywnych przekonań o sobie – przyglądając się dzieciństwu. Pani Kamila przynosiła zdjęcia z dzieciństwa i zagłębiała się we wspomnienia, które początkowo były trudno dostępne. Okazało się, że krytyczny głos w jej głowie był zinternalizowanym głosem wymagającego ojca. To odkrycie zmieniło perspektywę: nie była złą matką z natury – nosiła w sobie czyjś głos.

Przełom
list do rodziców

Napisanie i przeczytanie listu w gabinecie

Pani Kamila napisała list do ojca i matki – wszystko to, co chciałaby im powiedzieć o swoich uczuciach i dzieciństwie. Gdy czytała go na sesji, płakała. Był to moment głębokiego kontaktu ze sobą: zaopiekowała się tą częścią siebie, którą przez lata ignorowała lub krytykowała. Po tym doświadczeniu stopniowo stawała się dla siebie mniej wymagająca.

Rok 2–2,5
integracja

Granice w pracy, spokój w roli mamy, bliskość z mężem

Pani Kamila zaczęła stawiać granice w pracy – odmawiała projektów, gdy miała za dużo. Oczekiwała katastrofy; zespół przyjął odmowę spokojnie. W domu pozwalała sobie na chwilę odpoczynku, nawet gdy nie było posprzątane – bez wyrzutów sumienia. Rozmowy o Olku dały jej ulgę i narzędzia. Lepszy kontakt z własnymi emocjami przełożył się na głębszą relację z mężem.

Głos, który mówi „jesteś złą matką", bardzo rzadko należy do nas samych. Najczęściej to zinternalizowany głos kogoś ważnego z dzieciństwa – rodzica, który sam był w trudnym miejscu. Kiedy kobieta to rozumie, zmienia się nie tylko jej stosunek do siebie, ale i do własnych dzieci.

Perspektywa terapeutyczna — opis edukacyjny na podstawie typowych procesów terapeutycznych

Perspektywa terapeuty

Co zadziałało – i dlaczego

Praca z Panią Kamilą pokazała, jak destrukcyjne mogą być generalizacje, które człowiek stosuje wobec siebie. „Jestem złą matką" to nie opis rzeczywistości – to przekonanie, które blokuje dostęp do własnych zasobów i odbiera zdolność do zmiany. Gdybyśmy skupiły się tylko na technikach radzenia sobie z wybuchami złości, bez dotknięcia źródła, zmiana byłaby powierzchowna.

Kluczowe okazały się dwa momenty. Pierwszy – codzienne notowanie małych sukcesów, które powoli podważało przekonanie o własnej bezwartościowości. Drugi – list do rodziców i przeczytanie go na głos w gabinecie. To było spotkanie z częścią siebie, która przez lata nie miała głosu.

Ważną rolę odegrały też rozmowy o Olku. Pani Kamila miała przestrzeń, żeby wypowiedzieć to, czego się bała powiedzieć nawet sobie: że jest zmęczona, że czasem ma dość, że potrzebuje pomocy. Gdy to wybrzmiało i zostało przyjęte bez oceny, ulgę poczuła nie tylko jako kobieta, ale też jako matka.

Joanna Marszalska
Joanna Marszalska, psycholog biznesu
Specjalizacja: zaburzenia lękowe, obniżona samoocena, terapia matek – Psycholodzy na Jutrzenki, Warszawa Włochy

Twoja historia może wyglądać inaczej.
I to też jest w porządku.

Czasem to, z czym przychodzisz na pierwsze spotkanie, nie jest tym, nad czym ostatecznie pracujesz. Jeśli coś w tej historii do Ciebie przemawia – napisz. Pierwsza konsultacja trwa 50 minut i nie zobowiązuje do niczego więcej niż rozmowy.

Opis przypadku jest zupełnie anonimowy, zainspirowany kilkoma procesami z różnymi klientami, w zgodzie z tajemnicą zawodową. Dane zostały zmienione – nie jest to opis rzeczywistej osoby, lecz procesu terapeutycznego w celach edukacyjnych.

warsztaty dla par warszawa
Przejdź do treści