Pracoholizm i wypalenie u dyrektora
- jak praca przestała zastępować życie

Historia inspirowana praktyką terapeutyczną

Pracoholizm i wypalenie - z praktyki gabinetu
Czas terapii 2 lata
Podejście Terapia schematów, praca z ciałem, mentalizacja, techniki doświadczeniowe
Format sesji Sesje indywidualne, raz w tygodniu
Dane Zanonimizowane, opis edukacyjny

Pan Mirek (imię fikcyjne, około 50 lat) zgłosił się na terapię z obawy o własne zdrowie. Dyrektor w międzynarodowej korporacji, człowiek sukcesu - i ktoś, kto nie potrafił normalnie odpocząć na urlopie. Za pracoholizmem krył się schemat stary jak jego dzieciństwo: praca dawała mu to, czego nie dostał od ojca. Poczucie wartości, akceptację i spokój.

2 lata od pierwszej wizyty do trwałej
zmiany w pracy i w rodzinie
3 mies. pierwsze rozumienie własnych
reakcji i początek pracy z ciałem
3 obszary zmiany: zdrowie, relacje z rodziną
i nowy sposób budowania wartości
Sytuacja wyjściowa

Z czym przyszedł Pan Mirek

Pan Mirek zgłosił się po tym, jak w trakcie intensywnej pracy poczuł się "zablokowany". Przebadał się kardiologicznie, wdrożył ashwagandhę, więcej sportu, słuchawki wyciszające. Badania wyszły dobrze. Nadmierne pocenie się podczas ważnych spotkań biznesowych jednak wracało - i to było coś nowego, czego wcześniej nie doświadczał.

Na początku wywiadu szybko stało się jasne, że praca kontroluje życie Pana Mirka, nie on jej. Urlop go męczył, bo nie mógł normalnie zająć się pracą. W pracy oddychał - był ważny, sprawczy, miał pozycję i wpływ. Praca dawała mu poczucie wartości, kontroli i bezpieczeństwa. Żona i dzieci od dawna byli na drugim miejscu i już się do tego przyzwyczaili.

Sukces zawodowy stał się strategią przetrwania - sposobem radzenia sobie z głęboko zakorzenionym poczuciem niewystarczalności, które Pan Mirek nosił w sobie od lat.

Objawy przy zgłoszeniu

  • Płytki sen i wybudzanie się nad ranem
  • Nadmierne pocenie się podczas ważnych spotkań biznesowych
  • Brak ochoty na seks
  • Niemożność odpoczynku - urlop jako źródło stresu
  • Wybuchy agresji wobec współpracowników, dzieci i żony
  • Odcięcie od emocji - przekonanie, że "prawdziwy facet nie czuje"

Kontekst życiowy

  • około 50 lat, dyrektor w międzynarodowej korporacji
  • Życie w ciągłym napięciu i udowadnianiu wartości osiągnięciami
  • Żona i dzieci - obecni, ale odsuwani na dalszy plan
  • Ojciec policjant - wymagający, regularnie umniejszający syna
  • Zinternalizowane przekonanie: "radź sobie sam, nie mazgaj się"
  • Brak wcześniejszego doświadczenia terapeutycznego

Przebieg terapii

Jak wyglądała praca - od ciała do relacji

Praca z Panem Mirkiem wymagała szczególnej uwagi na tempo. Był przyzwyczajony do działania i osiągania celów - terapia, w której trzeba zatrzymać się i poczuć, była dla niego czymkolwiek, tylko nie naturalnym środowiskiem. Dlatego zaczęliśmy ostrożnie.

Mies. 1-3
wywiad i rozumienie

Mapa życia Pana Mirka i początek konfrontacji

Zaczęliśmy od szczegółowego wywiadu - jak praca weszła w każdy zakatek życia Pana Mirka, kiedy się to zaczęło, co dzieje się w relacjach z rodziną. Regularny kontakt z samym sobą w gabinecie zaczął przynosić pierwsze efekty: Pan Mirek powoli rozumiał swoje reakcje zamiast tylko na nie reagować. To był fundament pod dalszą pracę.

Mies. 3-8
praca z ciałem

Zatrzymywanie się w środku opowieści

Kiedy Pan Mirek opowiadał o biznesie, zatrzymywałam go i pytałam: co się z panem teraz dzieje? Jak pan oddycha? Gdzie czuje pan napięcie w ciele? Za każdym razem było to dla niego zaskakujące i zawstydzające - ciało ujawniało to, co umysł próbował kontrolować. Rozmawialiśmy o tym i dostosowywaliśmy tempo do jego potrzeb. Pan Mirek uczył się czytać swoje emocje z własnego ciała.

Przełom
krzesło z ojcem

Rozmowa, której nigdy nie było

Równolegle zgłębialiśmy dzieciństwo Pana Mirka - subtelna przemoc psychiczna ze strony ojca policjanta, regularne umniejszanie, etykietka "łamagy". Pan Mirek postanowił być "facetem" jak uczył tata - czyli radzić sobie sam i nie czuć. W terapii dotarliśmy do oczyszczającej rozmowy z wyobrażonym ojcem na krześle. Pan Mirek powiedział mu wszystko to, czego w realnym świecie ojciec nigdy nie chciał usłyszeć. To doświadczenie było przełomowe.

Rok 2
relacje i integracja

To, co kompensowała praca, zaczął szukać w rodzinie

Powoli Pan Mirek zaczął szukać w relacjach z żoną i dziećmi tego, co dotąd dawała mu tylko praca. Towarzyszyłam mu w tym - analizując jego uczucia, słowa, reakcje bliskich i psychoedukując o relacjach. Z czasem Pan Mirek zauważał, że nie musi zasługiwać na miłość i szacunek wyłącznie osiągnięciami i wysokimi zarobkami. To była jedna z najtrudniejszych i najważniejszych zmian w całym procesie.

Pracoholizm bardzo rzadko jest problemem z pracą. Najczęściej jest odpowiedzią na pytanie: skąd wiem, że jestem wystarczający? Kiedy człowiek nie zna innej odpowiedzi niż "z moich osiągnięć" - praca staje się jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpiecznie. I żadna ashwagandha tego nie zmieni.

Perspektywa terapeutyczna - opis edukacyjny na podstawie typowych procesów terapeutycznych

Perspektywa terapeuty

Co zadziałało - i dlaczego

Pan Mirek przyszedł z objawami fizycznymi - i to było ważne. Ciało powiedziało "stop" zanim zrobił to umysł. Gdybyśmy skupili się wyłącznie na objawach - technikach relaksacyjnych, lepszej higienie snu - zmiany byłyby powierzchowne. Pan Mirek wróciłby za rok z tymi samymi trudnościami, tylko bardziej zmęczony.

Kluczowe było połączenie trzech rzeczy. Po pierwsze - praca z ciałem, która pozwoliła Panu Mirkowi w ogóle zacząć czuć, co się z nim dzieje. Po drugie - praca z dzieciństwem i rozmowa z wyobrażonym ojcem, która przerwała stary schemat udowadniania wartości. Po trzecie - stopniowe budowanie przekonania, że można być kochanym i szanowanym nie za osiągnięcia, ale po prostu za siebie.

Tempo terapii było dostosowane do Pana Mirka - człowieka, który przez całe życie uczył się nie zatrzymywać. Każde zatrzymanie się w gabinecie było małym aktem odwagi.

Joanna Marszalska
Joanna Marszalska, psycholog biznesu
Specjalizacja: pracoholizm, wypalenie zawodowe, terapia menedżerów - Psycholodzy na Jutrzenki, Warszawa Włochy

Praca daje ci wszystko.
Ale czy daje ci spokój?

Jeśli sukces zawodowy jest jedynym miejscem, gdzie czujesz się wystarczający - warto się temu przyjrzeć. Pierwsza konsultacja trwa 50 minut i nie zobowiązuje do niczego więcej niż rozmowy.

Opis przypadku jest zupełnie anonimowy, zainspirowany kilkoma procesami z różnymi klientami, w zgodzie z tajemnicą zawodową. Dane zostały zmienione - nie jest to opis rzeczywistej osoby, lecz procesu terapeutycznego w celach edukacyjnych.

Przejdź do treści